Friday, December 24, 2010

No comments

Merry Christmas. Christmas Merry.

No to święta. Ledwo do laptopa się dotoczyłam.
W końcu raz w roku można sobie pozwolić.
A potem cierpieć z bólu brzuszka.
Na biurku jeszcze stoi micha kutii.
Mama stwierdziła, że osobiście mi ją wepchnie do buzi jeśli zostanie choćby odrobina.
Oj, aż tak jej nie męczyłam przez ostatni tydzień o zrobienie jej.
I wcale nie było trudno znaleźć pszenicę.
I suszone figi.

Na czas Wigilii nawet łóżko pościeliłam.
Ale nie czuję magii i tych innych pierdół świątecznych. Ot tak.

Dawno nie było nic.
Może teraz będzie częściej.
Przed Sylwkiem coś jeszcze wrzucę.
Ciekawe czy wreszcie jakiekolwiek plany wypalą.
A rysunek taki, bo jakiś czas temu przez kilka dni się tak czułam.
Jak porzucona, zapomniania i nie powiem co jeszcze zabawka.
I to przez moich naj.
Ale już mi lepiej.
Troszkę.
Najważniejsze jest wsparcie kochanych dla mnie osób.
Po niektórych się nawet nie spodziewałam.
Dziękuję.
Kocham Was.
Idę leczyć brzuszek.

Ale wrócę.




A na głośnikach?
Cóżby innego.
Wham - Last Christmas
Posted by Picasa

Friday, November 05, 2010

1 comment

Strach się bać!

A dziś w notce Kick ;P

Nie ma o czym pisać. Spać mi się chce. Jak zwykle zresztą.
Po za tym siedzę na skejpie.
Miałam pół godziny temu iść pod prysznic i iść spać.
I znalazłam miejsce od praktyk, w wydawnictwie książek historycznych. Co za ironia, ja nie cierpię historii. Ale miejsce mi się podoba. I ludzie (już) też.

A więc rysunek Kicka. Ze względu na brak snu co równa się małą siłą - z tego co widzę - słaba czerwień. Ale co tam. Następnym razem będzie coś lepszego.

Miał być z dedykacją dla kogoś. Ale ktoś mnie wkurzył. Bo się na żartach nie zna.




Na słuchawkach nic.

Friday, October 15, 2010

2 comments

voila!

Chce mi się spać, ale muszę się pochwalić najnowszym dziełem. :D
Tak, dzieło. Jak na moje możliwości - jest boska.
Rysowałam ją całą ostatnio godzinę.
W sumie miałam ją jutro poprawić czarnym cienkopisem (po który najpierw do sklepu bym musiała skoczyć), ale jednak stwierdziłam, że ołówkowo jest ładna.
Spodobał mi się motyw gejsz.
Mam nadzieję, że moim ścianom też się spodoba.

Nowy nagłówek - jakby ktoś nie zobaczył. ;P


Stompdown. Jaram się nimi od dzisiaj.

A że chce mi się spać - koniec notki. Prawie.
Bu.


Kocham ją.


Nie obędzie się bez..
Na głośnikach: Abradab - Yo yo
Nim też się jaram.

Jestem raperem i robię yo yo!
ja mam swój styl i zajebiste flow
a oni wciąż chcą bym słowa swe ciął
i zagrał ten show nawet gdybym się zgiął.



Dobranoc.

Sunday, October 10, 2010

No comments

10.10.10

Fajna data. Spędziłam ten dzień z bliskim kumplem i jego dziewczyną, bardzo sympatycznie zleciał dzień. Wypiliśmy po piwku, wypaliliśmy milion szlugów i pogadaliśmy sobie, Kurczę, podobało mi się.

15 minut rozmowy telefonicznej - zdanie relacji z dzisiejszego dnia od Domiś. Jak ja kocham z nią rozmawiać. Pozytywnie poprawia mi humor. :)

Ostatnio coś nie rysuję. Źle mi z tym. Ale mam fajny pomysł na motyw - gejsza. Z wachlarzem. Biały ubiór, w czarno - niebieskie kwiaty. Tło - chińskie ornamenty jakieś i parawan. Pomysł jest, na wykonanie nie ma czasu. Może poszkicuję już dzisiaj coś. Spać mi się nie chcę. Co tam, że o 5 wstać do szkoły muszę.
Jutro możliwe, że pojadę do drukarni załatwić praktyki. Dzwoniłam do jednej w środę, mieli dać odpowiedź w czwartek, ale dali dupy i nie zadzwonili. Więc mam ich gdzieś.

Znalazłam dzisiaj boskie słuchawki. Dam się spalić za nie. Orgazm murowany za każdym razem gdy na nie patrzę. Chcę WAS!!
(Może jak zarobię na praktykach to je kupię.)
CNL-HP02

Widziałam w butiku cieplutkie rękawiczki, jednopalczaste, czy jak się tam nazywają. Za 15 zł więc tanio, ale tydzień później jak pojechałam je kupić to już ich nie było. Obeszłam całą Arkadię żeby znaleźć podobne, ale żadne nie przemówiły do mnie jak tamte. Bu.
(A jak przemówiły to kosztowały 70zł)

[nie lubię Cię, bo mnie krytykujesz. i wiesz, że chodzi o Ciebie]

Co by tu..
Ostatnio tak z nudów żeby cokolwiek porysować wyszło coś takiego.


Czasem z braku pomysłu wychodzą głupoty.

To jeszcze coś z perpektywy. Próbowałam jakieś tory itp. Wiem, dach jest do dupy.



A tu same tory.



Blogger mi się zbuntował. Chyba uznał, że jestem zbyt leniwa i musiałam sama w html-u pisać. Bezczelny.


Nie podoba mi się mój nagłówek. Chyba zrobię nowy. Kiedyś tam. A może ktoś chętny zrobić to za mnie? ;]

A na głośnikach?
Molesta - Świat da się lubić

Sunday, October 03, 2010

5 comments

L'amour est la cle de la vie.

Próbowaliście może spać w piwnicy? Polecam, niezapomniane przeżycia.
Zostałam zaciągnięta do klubu. Ja i klub? Niespotykane. Nie było tak źle. Ale i tak - nigdy więcej (mam nadzieję, że to czytasz!).
Pogodziłam się. Mam się komu wygadać. I mam nadzieję, że pozostanie dobrze. Nie liczę na dużo, przyjaźń stracona. Ale koleżeńsko - bliskie stosunki? Oby.

Nie mam weny do pisania, wrzucę rysunki, w sumie szkice, które zrobiłam jakiś czas temu. Perspektywy. Niby nic. Ale cholernie mi się podobają. Nie pamiętam już jaka to strona była, ale chyba jakaś zagraniczna, anglojęzyczna. Ręki sobie uciąć nie dam.


I pozdrawiam Kasię, która i tak tego nie przeczyta. <3


Pokój.


To w sumie jakaś sala z wysokimi oknami. Średnio wyszła.


Pierwsza perspektywa, którą narysowałam. Coś jakby widok z góry między bloki.


To zrobiłam jako drugą, ale podoba mi się najbardziej. Jest prosta, ale przez to fantastyczna. Jak dla mnie. To widok z dołu, między blokami.



Na głośnikach: Juras/Koras - Przyznam.

Przyznam to prawda że chce więcej niż mam,
I jeśli to zdobędę a tak będzie chce byś był tam,
Dziś dbam o to by nie zostać z tym sam,
By móc umieć cieszyć się z kimś tym co wygram.

Tuesday, September 28, 2010

4 comments

Żesz.

Tak, źle mi. Wykończę się psychicznie niedługo.
Szkoła/samce idioci/kg/starsza/zdrowie.
A jedyna osoba, która by mnie wysłuchała, bo wie na ten temat w sumie wszystko - raczej nie ma na to ochoty. I wiem, że to moja wina. I zdałam sobie sprawę, że to jedyna rzecz, której naprawdę żałuję w życiu. Spieprzyłam to.

Jak dobrze, że są papierosy i kawa. Chesterfieldy linki.

"Kochała kontrolować swoje życie...kochała również palić papierosy. Nic tak nie budowało jej ego jak kontrolowane skracanie sobie życia.
"
Podoba mi się.

Walka z 4 kg podjęta. Czy dojdzie do skutku, nie wiem. Czy dojdzie do połowy, też nie wiem.
Mam nadzieję.
Powinnam napisać notatkę z polskiego, o tym jak Kordian stworzył jakiśtam spisek. Ale to zaraz. Za dłuższe zaraz. Aa, jeszcze niemieckie. Gdyby nie był jako pierwsza lekcja, to liczyła bym na czyjeś dobre serce. Ale zajmę się tym. A jak mi starczy chęci, w co wątpię, to doczytam Kordiana do końca.
A, że pewnie chęci mi zabraknie to pomaluję paznokcie.
Albo coś narysuję. O! I to jest dobra myśl.

I nie mogę zapomnieć, żeby spisać nr telefonu do drukarni. Muszę, załatwić sobie w niej miesięczne praktyki. Mam nadzieję, że uda się płatne. A jak nie to jakiekolwiek. Ważne, że blisko.
I ważne, że z dala od szkoły. Jupi.

Hmm, co by tu...
Niech będzie kociak.





Na głośnikach: donGuralesko - Łyk Ginu.

Łyk, łyk ginu, lodu i Cin-Cinu
Buch, buch dymu, skurwysynu
Od K do G, PDG stylu
PDG stylu, PDG stylu, synu

Friday, September 24, 2010

2 comments

codziennie do dupy. stabilizacja życiowa.

Ostatnio mi się chorowało. W sumie to jeszcze nie przeszło.
Katar - jest.
Kaszel - nieziemski.
Po za tym kochany, comiesięczny ból brzucha. Yeah.
Poniedziałkowego ranka stwierdziłam, że nie mam siły wstać z łóżka i tego dnia nie zaszczyciłam murów szkolnych swoją osobą. Ale na narysowanie czegoś - owszem, miałam siłę. Wpadły mi do głowy spreje do graffiti. (Mam nadzieję kupić kilka i wreszcie zrobić coś w plenerze. Najlepiej pod osłoną nocy. I chyba już wiem, że ktoś z piętra wyżej pójdzie na tą eskapadę ze mną, hehe.)
W TV leci Mulan 2. Zerkając na film, wpadłam na kolejny motyw rysunkowy. Wachlarze. Jutro coś skrobnę.
I chyba skoczę do sklepu i zaopatrzę się w kilka ołówków i może coś jeszcze. Aczkolwiek nie wiem co.
Właśnie stwierdziłam, że mi odbija. Bo za dużo myślę o życiu. I o tym co ostatnio się dzieje. A dzieje się dużo. I zastanawiam się.. Po co tak naprawdę tracić czas na kłótnie? Wiadomo, czasem są potrzebne. Ale żeby tak na bardzo długo i poważnie? Życie przed nami. Nie ma sensu.

Przejdę do tej ciekawszej części.

Z tego jestem cholernie dumna. Gdzieś na dA widziałam sprej z kolorową chmurką. Narysowałam coś w ten deseń i tak powstało oto mini dzieło. Jak na moje zdolności rysownicze, które są marne, to całkiem fajnie wygląda.



A nad tym siedziałam ze 40 minut, rysując po kolei każda kreskę. Ale efekt ok.



A to najzwyklejszy szkic puszki.




Na głośnikach: O.S.T.R. - Po drodze do nieba

Friday, September 10, 2010

1 comment

Ale to wszystko dziwne.

Zachorowało mi się.
Nie mogłam się doczekać piątku i powrotu po wakacjach do wolontariatu, a tu taka niespodzianka.
Takich nie lubię.
A po za tym działa mi skaner. Wystarczyło do kabla od niego podłączyć przedłużać do USB i działa.
Miodzio.

W szkole jak to w szkole. Do dupy.
Choć jest ktoś umilający mi czas. I to nawet nie jeden umilacz.
Ale jeden głównie. :)

A z rysunkami będzie motoryzacyjnie. Trzy samochody. Corvetta, Bmw i nie wiem co.

Różowa Corvetta.



Zielone BMW.



Jakiś niebieski samochód, ale marki nie pamiętam.



Jako, że siedzę na skypie, muzyki nie słucham.

Tuesday, August 31, 2010

1 comment

figure.

Krótko i na temat.
Trzy pojazdy. Szkice, bo szkice.

Ciężarówka.





I autobus.




I drugi autobus. W stylu tych warszawskich.




Na słuchawkach: Shaun Baker - V I P
Jak ja dawno tego nie słuchałam.

Monday, August 30, 2010

2 comments

mince!

Pierwszy dzień od tygodnia we własnym mieszkaniu, własnym fotelu, przy własnym laptopie i własnym kubkiem w koty z herbatą. O tak, tylko zamruczeć.
Tydzień w Rajgrodzie. Chyba się nie spodziewałam ile się tam wydarzy.
Nadal w to jeszcze nie wierzę.

Jutro ostatni dzień wolności. Kiedy te dwa miesiące zleciały? Przynajmniej się działo przez ten czas. Wspominać będzie co.
W sumie nie mogę się doczekać środy. Chociaż jak pomyślę, że muszę wbić się w spódniczkę do sztandaru to mi maleje ochota na powrót tam.
Ciekawa jestem jaki będzie ten rok. Wiem, że będzie się działo sporo.
Bać się czy nie? Hmm. Nie.

Znalazłam fajnego kota na Deviantarcie, stwierdziłam: czemu by go nie narysować?
5 minut i jest.



A jak już tak po kociemu to jeszcze taki, różowiutki.






Na głośnikach:
Pezet - Seniorita


Saturday, August 21, 2010

No comments

Przez pewien czas męczyła mnie bezsenność.
Więc w asyście kawy, kilku flamastrów i jakiegoś CreatorGraffiti (jako wzór z braku pomysłu) stworzyłam, hmm, coś. Kolory nieco blade, bo flamastry wybrały sobie ten moment na wyczerpanie się.
Graffiti to to nie jest na pewno.
Daleko mi do takich zdolności.
Ale wiadomo, kroczek po kroczku i kiedyś wykreuję jakieś dzieło życia.
Robione aparatem, no bo cóż, skaner ostatnio mnie nie lubi i nie ma najmniejszego zamiaru współpracować.
Może wymiana kabla coś da? Nadzieja.